Medytacje
SPOSÓB ŻYCIA ŚW. KLARY W DOMU RODZINNYM
 
Lectio
 
Klara, zaledwie wyszła na światło, jeszcze jako maleńkie dziecko, zaczęła szybko świecić w ciemności świata i już od wczesnych lat błyszczeć zacnością obyczajów. Przede wszystkim chętnym sercem przyjęła z ust matki pierwsze pouczenia o wierze. Równocześnie Duch Święty dawał jej natchnienie i pouczał wewnętrznie, tak że jako naprawdę najczystsze naczynie stała się naczyniem łaski.
Chętnie wyciągała swe ręce do ubogich. Brała z zasobów swego domu i wspierała wielu w potrzebie. Aby jej ofiara była milsza Bogu, ujmowała swemu drobnemu ciału smacznych potraw i po kryjomu za pośrednictwem zaufanych osób posyłała je na posiłek sierotom. Tak to od dzieciństwa rosła w miłosierdzie, miała serce czułe na cierpienia innych, i ze współczuciem schylała się nad biedą nieszczęśliwych.
 Miała upodobanie w świętej modlitwie, a sycąc się często słodką wonią modlitwy, powoli uczyła się prowadzić życie dziewicze. Nie mając koronki, na której odmawiałaby "Ojcze nasz," liczyła swe modlitwy Pańskie na kamykach. A kiedy zaczęła odczuwać pierwsze bodźce świętej miłości, wówczas pouczona przez namaszczenie Ducha Świętego osądziła, że trzeba zlekceważyć przemijające i złudne piękno tego świata i nie przypisywać znaczenia rzeczom tak mało ważnym. Stąd to pod drogimi i miękkimi szatami nosiła ukrytą małą włosiennicę. Na zewnątrz wyglądała, że jest przystrojona dla świata, ale wewnątrz oblekała się w Chrystusa. W końcu, gdy jej rodzice chcieli ją szlachetnie wydać za mąż, nie zgodziła się w żaden sposób, ale udając, że chce małżeństwo odłożyć na później, Bogu powierzyła swoje dziewictwo.
Takie to były w domu ojcowskim próbki cnoty, takie początki uduchowienia, takie preludia świętości. Będąc napełniona tak intensywną wonią, jakby jakaś komórka z aromatami, pomimo zamknięcia dawała znać o tej swojej woni. Rzeczywiście, bez jej wiedzy, chwalono ją wśród sąsiadów, wykrywano jej sekretne uczynki, a wśród ludu rozchodziła się wieść o jej dobroci.
                                                                                     LSC 3–4
 
Meditatio
 
Dla właściwego rozwoju człowieka jest czymś bardzo istotnym jego relacja z matką. To tutaj dziecko uczy się pierwszych zachowań, doświadczeń miłości. Największym skarbem dla dziecka jest kochająca matka. Legenda podkreśla, że św. Klara z ust matki przyjęła pierwsze pouczenie o wierze. Jednak możemy być pewni, że zanim otrzymała pierwszy przekaz wiary, została obdarowana całą pełnią macierzyńskiej miłości swojej matki. Pierwsze relacje z bliźnimi jakie posiadała św. Klara, były naznaczone ciepłem, przyjęciem, czyli po prostu miłością. Św. Klara od początku mogła doświadczyć na sobie tego, że jest kochana, akceptowana i potrzebna. Kluczem do zrozumienia osobowości człowieka jest prawo miłości - to znaczy kochać i być kochanym. U św. Klary możemy powiedzieć, że jej czynna miłość do Boga i bliźnich została poprzedzona głębokim miłosnym obdarowaniem przez najbliższych.
 
Jest rzeczą bardzo zastanawiającą, dlaczego autor Legendy pomija wiele szczegółów z dzieciństwa św. Klary poza tym, że - jak podkreśla - rosła w miłosierdzie, mając serce czułe na cierpienia innych. Doświadczenie bycia kochanym z natury swojej przeradza się w dar z siebie samego. Miłość bowiem z natury swojej jest dająca się. Miłość, która nie chce dzielić się tym co posiada jest czymś fałszywym, jest po prostu zakamuflowanym egoizmem. Dar bycia kochanym, aby nie został zmarnowany musi przeradzać się w aktywną i realną miłość bliźniego. Dziecinne jeszcze serce św. Klary zwróciło się do najuboższych, to jest do sierot, i to nie tyle do tych w sensie materialnym, co moralnym, bowiem pozbawionych rodziców. Miłość św. Klary świadczona ubogim nie była jakąś filantropią. Św. Klara nie dawała z tego co miała zbyteczne, ale ujmowała swemu drobnemu ciału smacznych potraw, a więc ten dar ją kosztował, Ona po prostu dawała z siebie.
 
Relacje św. Klary z otoczeniem dyktowało jej serce, a raczej jego czułość, delikatność, wrażliwość. Jej serce było współczujące, to znaczy że św. Klara posiadała dar empatii. Potrafiła wejść w położenie drugiego człowieka, jego potrzeby, pragnienia...
O dojrzałości osoby decyduje jej serce, a zwłaszcza relacja do innych ludzi. Prawdę o nas samych możemy odkryć właśnie w naszych relacjach do bliźnich. Człowiek nie jest samotną wyspą, ale żyje we wspólnocie międzyludzkiej. Ucieczka od ludzi, brak potrzeby kontaktu z bliźnim, empatii, delikatności w relacjach są znakami, że nasza osobowość jest albo naznaczona brakiem bycia miłowaną, albo jest obumarłą na wskutek egoistycznego zamknięcia się w sobie.
 
Oratio
 
Prosimy Cię Panie o serce wrażliwe które będzie potrafiło dostrzegać potrzeby innych. Pomóż nam zapominać o sobie abyśmy tym bardziej mogli się oddać posłudze najbardziej potrzebujących.
Misje franciszkańskie
Proformatione
Uniwersytet Papieski Jana Pawła II
Prowincja Matki Bożej Anielskiej
Kuria Generalna
Prowincja Michała Archanioła