Niezmiennie zdumiewa nas jak wielu braci naszej Prowincji zmarło w bardzo młodym wieku, często nie dożywając nawet ślubów wieczystych albo święceń. Pomijając okoliczności wojenne, przyczyniały się do tego różne choroby. Tak było w przypadku młodego kleryka z Radzionkowa brata Jozafata Pietrygi.
Roman Pietryga urodził się 9 sierpnia 1914 r. w Radzionkowie w rodzinie Augustyna i Wiktorii Golus. Był uczniem Kolegium Serafickiego w Kobylinie w latach 1929-34. Miał od dzieciństwa jakąś wadę wymowy, ale jak odnotowano w jednej z opinii, starał się ją przezwyciężyć. Podczas dorocznych wakacji spędzanych w rodzinnej parafii jego proboszcz zauważył u niego duże wyrobienie duchowe. Napisał do przełożonych Kolegium Serafickiego, że uczeń Roman wyrobił sobie w jego parafii opinię najlepszą.
Nowicjat rozpoczął 13 lutego 1935 r. w Wieluniu i otrzymał imię zakonne brat Jozafat. Cały tegoroczny kurs nowicjatu rozpoczął się w nietypowym terminie. Wiązało się to z reorganizacją niższego seminarium, które tak akurat zakończyło rok szkolny. Po ukończeniu nowicjatu złożył pierwszą profesję 15 lutego 1936 r. i od razu udał się do Osiecznej, gdzie przeszedł studium filozofii (1936-38) i następnie przeniósł się do Wronek na studia teologiczne. Tam złożył śluby wieczyste 15 lutego 1939 r.

br. Jozafat Pietryga OFM – na dole 2 od lewej



Brat Jozafat był ogólnie młodzieńcem słabowitym i choć sam twierdził, że dobrze się czuje, przełożeni zauważali, że źle wygląda. Jeszcze w nowicjacie dostał polecenie, aby obowiązkowo jeść drugie śniadanie. Z zachowanych dokumentów wynika, że był pod stałą obserwacją lekarzy. Początkowo podejrzewano u niego suchoty, ale później na jednym z świadectw lekarskich zanotowano, że ma bardzo mocno rozszerzone serce. Niemniej, zawsze cieszył się dobrą opinią i był pozytywnie oceniany przez przełożonych. Owszem, był także bałaganiarzem.

br. Jozafat Pietryga OFM – 4 w środkowym rzędzie
Po wybuchu wojny, wobec niemożności dokończenia studiów, wraz z grupą innych braci przeniósł się do Wrocławia Karłowic. Tam w marcu 1940 r. kolejno otrzymał z rąk bardzo przychylnego polskim klerykom kardynała Adolfa Bertrama wszystkie święcenia niższe.
Nie mamy z tego okresu żadnych informacji, ale jego stan zdrowia musiał się wtedy właśnie gwałtownie pogorszyć. Może z tego powodu wyjechał do rodziny w Radzionkowie. Tam zmarł 2 maja 1940 r. i został pochowany na parafialnym cmentarzu. Powojenny kronikarz odnotował jedynie, że zmarł na zawał serca. Brat Jozafat żył 25 lat, w Zakonie 5. W ślad za nim do Zakonu wstąpił także jego młodszy brat Józef, późniejszy o. Marian.
o. Ezdrasz Biesok OFM