Niemal wszystkie klasztory posiadały jeszcze do niedawna swoje mniejsze lub większe gospodarstwa rolne. Było to czymś normalnym a nawet niezbędnym w dawniejszym modelu życia a dla klasztoru niezbędnym źródłem utrzymania. Wiązało się to z pracą braci gospodarzy. Jednym z nich był brat Paweł Kuczka, który całe swoje życie zakonne spędził jako prawdziwy rolnik.
Jan Kuczka urodził się 1 grudnia 1899 r. w Baranowicach koło Żor, w rodzinie Andrzeja i Marii z domu Mrowiec. Miał pięcioro rodzeństwa. W młodości wyuczył się zawodu kowala i prawdopodobnie w nim pracował. Proboszcz jego parafii rodzinnej wystawił mu bardzo chlubne świadectwo moralności, rekomendując jako dobrego kandydata do Zakonu.
Do Zakonu wstąpił w wieku dwudziestu sześciu lat. Habit tercjarski przyjął 27 czerwca 1925 r. w Panewnikach. W tym klasztorze przebywał przez pierwsze lata jako tercjarz właśnie. Nowicjat rozpoczął 19 maja 1928 r. w Wieluniu. Został obłóczony przez o. Michała Poradę, magistra nowicjuszy i otrzymał imię zakonne brat Paweł. Profesję czasową złożył również w Wieluniu 26 maja 1929 r. na jego ręce. Pozostał w tym klasztorze jeszcze do 1930 r. W latach 1930-32 był w Panewnikach, gdzie 27 maja 1932 r. złożył profesję wieczystą.
Jako profes wieczysty, w latach 1932-38 przebywał w Miejskiej Górce a następnie w latach 1938-39 we Wronkach. Tam zastał go wybuch wojny. W październiku 1939 r. został aresztowany i osadzony na dwa tygodnie w więzieniu wronieckim. Po zwolnieniu władze okupacyjne nakazały mu wracać ma Górny Śląsk. Przybył więc do Panewnik i tu spędził całą wojnę.
W okresie powojennym posłuszeństwo zakonne kierowało go do różnych klasztorów. Najpierw w latach 1945-48 był w Osiecznej. Następnie, w latach 1948-52 mieszkał w Miejskiej Górce. Kolejny raz w wrócił do Panewnik w latach 1952-54. Lata 1954-58 spędził w Jarocinie. Najdłużej przebywał w Kobylinie, dokąd przybył w 1958 r.

Br. Paweł Kuczka OFM. Kobylin, 50 lat życia zakonnego wraz ze siostrami
Brat Paweł przez całe życie był gospodarzem. W swoich wspomnieniach mówił, że jego życie upływało w rytmie nie tyle roku kościelnego co w cyklu wydarzeń gospodarskich. Wyznaczały go prace polowe, ale też cielenie się krów i proszenie się świń. Wielokrotnie zdarzało mu się spać na zaimprowizowanym legowisku w zabudowaniach gospodarskich, bo wymagało tego pilnowanie krowy albo maciory, na które właśnie przyszedł czas. Jako gospodarz musiał znać się na wszystkim. Był także rzeźnikiem i znakomitym wędliniarzem.
W 1976 r. będąc już sędziwym człowiekiem został skierowany do Rybnika jako emeryt. Spędzał teraz wiele czasu w kościele na modlitwie i adoracji Najświętszego Sakramentu. Kiedy tylko zauważył brak ministranta od razu ubierał komżę i szedł służyć do Mszy świętej. Wielu ludzi budował ten przykład osiemdziesięcioletniego ministranta.
Był człowiekiem starej szkoły zakonnej. Nigdy bez potrzeby nie zdejmował habitu. Do przełożonych zwracał się z wielkim szacunkiem całując ich w rękę. Miał jednak bystry zmysł obserwacyjny i uważnie przyglądał się życiu klasztoru oraz prowincji. Stwierdził kiedyś, że druga wojna światowa dokonała w życiu prowincji ogromnych zmian, niestety na gorsze. Uważał, że pobyt wielu braci poza klasztorem najzwyczajniej ich zepsuł.
Brat Paweł zmarł w klasztorze rybnickim 24 lutego 1986 r. i został pochowany na miejscowym cmentarzu. Żył 86 lat, w Zakonie 60.
o. Ezdrasz Biesok OFM