Brat Roman Misiek jest jednym z tych braci, którzy nie mają swojego grobu. Co więcej, nie znamy też dokładnej daty i okoliczności jego śmierci. Wojenne losy zaprowadziły go na wschodnie kresy i jak wielu ludzi w tamtych czasach, spotkało go okrutne doświadczenie sowieckiego łagru. Dzisiaj w nekrologu Prowincji wspominamy go umownie na przełomie grudnia/stycznia. Być może ktoś w przyszłości trafi na jakiś dokładniejszy ślad.
Franciszek Misiek urodził się 26 września 1907 r. we wsi Zaorle koło Dubina, w powiecie rawickim, w rodzinie Franciszka i Stanisławy z domu Walkowiak. Rodzina później przeniosła się do Pakosławia. Nie miał żadnego wyuczonego zawodu i podał, że jest pracownikiem rolnym. Prawdopodobnie pracował na gospodarstwie rodziców. Odbył też służbę wojskową.
Do Zakonu zgłosił się końcem 1932 r. i po załatwieniu różnych spraw został przyjęty 18 stycznia 1934 r. Jako tercjarz przebywał w Turzach koło Kępna, gdzie Prowincja posiadała swoje gospodarstwo i początkowo planowała założyć nowy klasztor. Zachowało się kilka fotografii z tego miejsca i na jednej z nich, z dużym prawdopodobieństwem, widnieje tercjarz Franciszek.

Na zdjęciu, w środku, prawdopodobnie stoi br. Roman Misiek OFM
Placówka jednak została zlikwidowana. Bracia opuścili ją 14 kwietnia 1937 r. i w tej sytuacji od razu rozpoczął nowicjat w Panewnikach. Obłóczyny odbyły się 22 kwietnia 1937 r. Otrzymał imię zakonne brat Roman. Po upływie jednego roku 2 maja 1938 r. złożył pierwszą profesję na ręce o. Michała Porady. Pozostał nadal w Panewnikach. Z jednej z zachowanych relacji dowiadujemy się, że był bardzo pilny i otrzymał wszystkie pozytywne głosy.
Niestety, jako że odbył wcześniej służbę wojskową, pod koniec sierpnia 1939 r. został zmobilizowany do wojska i wysłany na front. Od tego momentu nie mamy o nim żadnych pewnych informacji. Prawdopodobnie znalazł się na wschodzie kraju, gdyż po wkroczenie sowietów na tereny Polski dostał się do jakiegoś łagru, w którym poniósł śmierć w 1940 r.
Po wojnie wiadomość o jego losach długo nie była znana. Przez jakiś czas nie umieszczano jeszcze jego imienia w nekrologach. Dopiero później o. Teofil Zawieja, który badał sprawę, uzyskał skądś informację o jego śmierci. Nie napisał jednak nigdzie skąd to wie. Być może ktoś z jego rodziny posiada więcej informacji i w przyszłości dowiemy się więcej?
Jeżeli ta przybliżona data śmierci jest zgodna z prawdą to brat Roman żył 33 lata, w Zakonie 6.
o. Ezdrasz Biesok OFM