„Lany poniedziałek” to gorzko ironiczne określenie, którym mieszkańcy Warszawy nazwali dzień 25 września 1939 r. Warszawa przeżyła w tym dniu ciężkie bombardowanie lotnicze i ostrzał artyleryjski. Wśród tysięcy ofiar tego dnia znalazł się dwudziestosiedmioletni kleryk subdiakon brat Tadeusz Grzegorczyk.
Franciszek Grzegorczyk urodził się 29 września 1911 r. w Łagiewnikach Śląskich w rodzinie Jana i Agnieszki Byczek. Jego proboszcz napisał w świadectwie, że jest cichy i spokojny oraz angażuje się przy kościele parafialnym. Należał też do sodalicji gimnazjalnej i straży honorowej parafii. Jego starszy brat już wcześniej został bratem zakonnym.
W latach 1928-33 był uczniem komunalnego gimnazjum koedukacyjnego w Rudzie Śląskiej. Po zdaniu matury podjął decyzję o wstąpieniu do Zakonu. Zapewne dostrzegano u niego wyraźne oznaki powołania, gdyż proboszcz w swojej opinii dodał życzliwie na końcu – Duchowieństwo parafialne życzy mu, żeby dopiął swego celu.

br. Tadeusz Grzegorczyk OFM – stojący 4 od lewej
Nowicjat rozpoczął 17 sierpnia 1933 r. w Wieluniu przyjmując imię zakonne brat Juniper. Profesję czasową złożył 23 sierpnia 1934 r. Później, w 1937 r. zmieniono jego imię na brat Tadeusz. Nie ma żadnej notatki o przyczynach tej zmiany. Profesję wieczystą złożył 23 sierpnia 1937 r. we Wronkach. Studia seminaryjne odbywał w normalnym trybie w Osiecznej i we Wronkach. Miał zdolności malarskie i chętnie angażował się w śpiewie. Otrzymał wszystkie święcenia niższe a 28 czerwca 1939 r. kardynał Hlond w Poznaniu udzielił mu subdiakonatu.

br. Tadeusz Grzegorczyk OFM – siedzący 1 od lewej
Z kontekstu różnych dokumentów wynika, że swoje ostatnie wakacje spędzał w klasztorze jarocińskim. Stamtąd też w pierwszych dniach września 1939 r. wraz z grupą młodszych braci uciekając przed frontem wyruszył w kierunku wschodnim. Ostatecznie dotarł do Warszawy. Nie był to wszelako dobry wybór. Niebawem siły Wehrmachtu pod dowództwem generała Johannesa Blaskowitza podjęły szturm na stolicę. Kulminacyjnym zaś momentem było całodniowe bombardowanie miasta przez Luftwaffe pod dowództwem generała Wolframa von Richthofena 25 września. Tego dnia od rana aż do zmroku trwało bombardowanie lotnicze o niespotykanym dotychczas natężeniu. Paręset samolotów, nadlatujących systematycznie falami, zrzucało ładunki bomb burzących i zapalających na centralne dzielnice Warszawy. Podobno nalot obserwował osobiście sam Führer.
Według różnych relacji lotnicy niemieccy latali tak nisko, że zdawało się, że zaczepią o dachy. Kilkaset bombowców bez przerwy bombardowało miasto, a po wyczerpaniu ładunków wracało do bazy po nowy zapas. Cała Warszawa się paliła. Ludzie biegali z domu do domu, szukając możliwie spokojnego miejsca w tym morzu płomieni, przeskakując przez trupy i gruzy, z tobołkami w ręku. Oszacowano później, że zginęło w tym dniu około 10 tys. osób, a 35 tys. zostało rannych. To był właśnie „lany poniedziałek”.
Wśród poległych tego dnia był młody franciszkanin br. Tadeusz. Nie jest znane miejsce jego pochówku. Prawdopodobne jest, że wobec takiej ilości ofiar, został pochowany w jakiejś zbiorowej mogile. Brat Tadeusz żył 27 lat, w Zakonie 6.
o. Ezdrasz Biesok OFM