o. Remigiusz Kryspin Pluta OFM

Życie naznaczone chorobą (o. Remigiusz Pluta OFM, 1917-2001)

Życie naznaczone chorobą (o. Remigiusz Pluta OFM, 1917-2001) 375 500 Śląscy Franciszkanie

Całe życie o. Remigiusza Pluty było naznaczone różnymi chorobami. Od młodych lat aż do śmierci zmagał się zwłaszcza z poważną chorobą płuc, której nigdy do końca nie wyleczył. Jego lata upływały w rytmie od szpitala do szpitala oraz od sanatorium do sanatorium. Mimo to dożył sędziwych lat i co więcej, pozostał do końca aktywny w posłudze siostrom zakonnym oraz innym chorym, wśród których zamieszkał.

Kryspin Pluta urodził się 17 października 1917 r. w Radlinie, w rodzinie Wincentego i Franciszki Polok. Miał sześcioro rodzeństwa. Jako ośmiolatek przeżył śmierć mamy i jego tata ożenił się ponownie.

Młody Kryspin naukę podjął w szkole powszechnej w rodzinnym Radlinie. Po ukończeniu piątej klasy, przez kolejne cztery lata był uczniem Państwowego Gimnazjum w Rybniku. Po ukończeniu czwartej klasy postanowił przenieść się do kolegium serafickiego w Kobylinie. Jak napisał w swoim życiorysie, od wczesnego dzieciństwa towarzyszyło mu pragnienie kapłaństwa i życia zakonnego. Jego proboszcz w jednej z opinii napisał, że jest jednym z najlepszych chłopców z całej parafii. Ze wszystkich zachowanych świadectw szkolnych wynika, że miał uzdolnienia do nauk ścisłych.

Po zdaniu matury w 1936 r. wstąpił do Zakonu. Nowicjat rozpoczął 11 lipca 1936 r. w Wieluniu. Otrzymał wtedy imię zakonne brat Remigiusz. Po upływie roku 17 lipca 1937 r. złożył pierwszą profesję zakonną. Studia filozoficzne odbył w latach 1937-1939 w Osiecznej. Już wtedy pojawiły się jego pierwsze problemy ze zdrowiem. Zachorował na poważne zapalenie płuc, przeszedł operację wyrostka w Krotoszynie i pojawiła się kamica nerkowa.

Po wybuchu wojny, podobnie jak kilku innych kleryków, udał się do Wrocławia, aby tam kontynuować studia seminaryjne. Tam odnawiał profesję czasową i ostatecznie złożył śluby wieczyste 24 lipca 1942 r. Ze względu na wojnę, studia teologiczne odbywał w tempie ekspresowym. Kardynał Adolf Bertram udzielił mu po kolei 8, 9 i 10 marca 1940 r. wszystkich święceń niższych. W niemniej błyskawicznym tempie, z rąk tego samego biskupa otrzymał pozostałe święcenia, subdiakonat 25 lipca, diakonat 9 sierpnia i prezbiterat 16 sierpnia 1942 r.

Do tego ekspresowego tempa, bardziej niż wojna, przyczyniła się kolejna jego choroba. Tym razem o wiele poważniejsza, gruźlica. Już w 1940 r. a następnie w 1941 r. bywał w różnych szpitalach wrocławskich. Początkowo po święceniach przez jeden rok pozostał w klasztorze wrocławskim, ale tylko teoretycznie, gdyż w grudniu 1942 r. do kwietnia 1943 r. był w sanatorium Görbersdorf (Sokołowsko). W sierpniu 1943 r. został kolejny raz hospitalizowany w rybnickim szpitalu św. Juliusza. Pozostał tam do maja 1944 r. Po przejściu leczenia dostał skierowanie do sanatorium St. Blasien w południowym Schwarzwaldzie u słynnego prof. Bacmeistera. Jednak do tego nie doszło. Dalsze leczenie odbywał w latach 1944-1947 w sanatorium w Rengensdorf (Krosnowice) będąc jednoczenie kapelanem sióstr franciszkanek. Pozostał tam do 1947 r.

Po wojnie nie mógł włączyć się w normalne życie prowincji. W latach 1945-1947, co prawda, powoli odzyskiwał siły, ale nadal musiał pozostać pod obserwacją lekarską i w stosownych warunkach klimatycznych. Pomagał w tym czasie w duszpasterstwie w klasztorze w Kłodzku i był tam kapelanem wojskowym miejscowego garnizonu.
W 1947 r. przeniósł się do klasztoru sióstr służebniczek w Szklarskiej Porębie w charakterze kapelana sióstr, a jednoczenie duszpasterza dzieci w zakładzie opieki dla dzieci „Caritas”. Tam też pozostał aż do śmierci. Lekarze z obawy o jego zdrowie doradzali mu, aby tam pozostał na stałe. Do pełni zdrowia nigdy nie powrócił. Długie lata zmagał się z odmą opłucnową. Do tego doszło skomplikowane złamanie szyjki biodrowej, które też pozostawiło trwałe kalectwo. Każde pogorszenie się pogody odzywało się na nowo w jego słabym organizmie.

O. Remigiusz nigdy jednak nie zaniechał pracy duszpasterskiej. Oprócz pracy na miejscu z chorymi dziećmi, posługiwał w licznych domach sióstr zakonnych w całej kotlinie kłodzkiej. Był tam bardzo potrzebny. Utrzymywał bliski kontakt z miejscowym klasztorem franciszkanów konwentualnych i prowincją św. Jadwigi. Z czasem, za każdym razem, gdy pragnął wyjechać na wakacje prosił kogoś z Prowincji, aby zastąpił go w posłudze. Utrzymywał stały kontakt z Prowincją. Odwiedzał klasztory a bracia odwiedzali jego. Często pisał listy a o ważne rzeczy zawsze prowincjała posłusznie prosił.

Zmarł w Wielką Środę, 11 kwietnia 2001 r. w klasztorze sióstr w Szklarskiej Porębie. Przeżył 83 lata, w Zakonie 64, w kapłaństwie 58. Pochowany jest w Panewnikach.

W swojej prośbie o przyjęcie do Zakonu napisał – Widzę, że świat mnie wiele nie pociąga, lecz przeciwnie, odpycha, a natomiast wabi mnie do siebie habit świętego Franciszka i jego życie, dlatego postanowiłem zostać franciszkaninem i o ile da Bóg, chcę w tym postanowieniu wytrwać i je wykonać.

o. Ezdrasz Biesok OFM