Brak wizerunku

Głęboko ufundowana cnota (br. Pacyfik Krybus OFM, 1888-1939)

Głęboko ufundowana cnota (br. Pacyfik Krybus OFM, 1888-1939) 375 500 Śląscy Franciszkanie

Do grona długo pamiętanych furtianów klasztornych zaliczał się, między innymi, brat Pacyfik Krybus. W kronice klasztornej z Rybnika zapisano, że był osobą szczególnie zasłużoną. Pozostał w pamięci nie tylko jako ten, który solidnie wypełniał swoje obowiązki, ale też jako człowiek otwarty na potrzeby duchowe i cielesne tych, którzy do furty klasztornej przybywali.

Józef Krybus urodził się 28 września 1888 r. we wsi Gammau (Gamów) koło Raciborza w rodzinie Józefa i Marii Wilczek. W młodości wyuczył się zawodu piekarza. Jego rodzony, straszy brat także był zakonnikiem i nosił imię zakonne brat Bertrand.

Kiedy zrodziło się w nim powołanie zakonne zapukał do furty klasztornej we Wrocławiu, wówczas jeszcze należącego do saksońskiej Prowincji Św. Krzyża i 6 stycznia 1908 r. został przyjęty jako tercjarz. Nowicjat rozpoczął 30 października 1912 r. we Wrocławiu Karłowicach. Nadano mu wtedy imię zakonne brat Pacyfik. Tam też 15 października 1913 r. złożył pierwszą profesję.

Nie wiemy dokładnie w jakich klasztorach wtedy przebywał, ale cały czas posługiwał w swoim zawodzie piekarza. Najprawdopodobniej został też zmobilizowany do armii pruskiej w czasie pierwszej wojny światowej, gdyż dopiero po wojnie, 11 października 1919 r. złożył profesję wieczystą. W 1923 r. jego imię znalazło się wśród braci optujących za przejściem do Komisariatu Panewnickiego. Wymieniają go dwa przedwojenne schematyzmy. W 1930 r. był w Panewnikach, a w 1936 r. w Rybniku.

br. Pacyfik Józef Krybus OFM

br. Pacyfik Józef Krybus OFM – na zdęciu po prawej

W naszej Prowincji też początkowo pracował w klasztornej piekarni. Niestety, z czasem zaczął poważnie chorować na tarczycę. Choroba okazała się nieuleczalna. Udał się nawet do jakiegoś słynnego chirurga we Wrocławiu, ale operacja tylko częściowo mu pomogła. Choroba ta nie pozwalała mu pracować przy rozpalonym piecu. Musiał zaniechać swej ulubionej pracy w panewnickiej piekarni i odtąd został furtianem, kwestarzem i kościelnym w Rybniku.

Jak zapisał kronikarz rybnicki, oddał wielkie zasługi dla klasztoru w Rybniku. Okazał się bowiem stworzony do tej funkcji. Miał głęboko ufundowaną cnotę, wysokie poczucie odpowiedzialności, był sumienny, pilny i nie znał różnic między ubogim i zamożnym a był przed wszystkim pełny miłości względem potrzebujących pomocy albo pociechy u furty klasztornej szukających. Był przykładnym zakonnikiem.

Z biegiem czasu jego choroba się nasilała a miejscowi lekarze byli wobec niej bezradni. Brat Pacyfik przeczuwał zbliżający się koniec, ale po wybuchu wojny jeszcze raz poddał się operacji we wrocławskim szpitalu boromeuszek. Jego osłabiony organizm jednak już tego nie zniósł i zmarł na stole operacyjnym.

Brat Pacyfik zmarł 21.12.1939. Ponieważ transport ciała zmarłego w czasie wojny wiązał się z wielkimi trudnościami, został pochowany w wigilię Bożego Narodzenia na cmentarzu zakonnym we Wrocławiu Karłowicach. Kiedy po świętach w samym Rybniku odprawiano nabożeństwo żałobne o spokój jego duszy, wierni, jak pisze kronikarz, wzięli w nim masowy udział.

Brat Pacyfik żył 51 lat, w Zakonie 30.

o. Ezdrasz Biesok OFM